Po raz trzeci pod obrady wraca podwyżka dla burmistrza. A pieniądze mają popłynąć wstecz - także za czas, gdy uchwałę odrzucano
25 czerwca radni mają zdecydować o podwyżce dla burmistrza Strzelec Opolskich Jana Wróblewskiego. To już trzecie podejście do tej samej sprawy. Najpierw projekt wycofano, potem przepadł w głosowaniu - a teraz wraca z mechanizmem, który sprawia, że nawet zablokowanie podwyżki nie kosztowało włodarza ani złotówki. Pensja ma rosnąć wstecz, od 1 marca.
Sprawa pensji burmistrza wraca do strzeleckiej rady miejskiej z uporem, który sam w sobie powinien dać mieszkańcom do myślenia. Bo to nie pierwsza i nie druga, ale trzecia próba przyznania włodarzowi wyższego wynagrodzenia.
Ile dokładnie ma dostać burmistrz?
Przełóżmy urzędniczy żargon na konkrety. Dziś burmistrz zarabia 18 600 zł brutto miesięcznie - tę kwotę, ze wszystkimi dodatkami i wysługą lat, podał publicznie sam Jan Wróblewski w 2025 roku.
Po podwyżce pensja ma wzrosnąć do ponad 21 000 zł brutto. Wynagrodzenie zasadnicze idzie prosto na ustawowe maksimum (11 280 zł), do tego dochodzi dodatek funkcyjny, specjalny i stażowy.
Mówiąc wprost:
- Podwyżka miesięczna: ponad 2 400 zł brutto.
- W skali roku: ponad 29 000 zł brutto - a do tego dochodzą jeszcze obciążenia po stronie pracodawcy, czyli gminy.
To są pieniądze, które płacimy my wszyscy - z naszych podatków, z budżetu, z którego finansowane są drogi, szkoły i inwestycje.
Najbardziej zdumiewający jest haczyk z wyrównaniem
I tu dochodzimy do sedna. Nowa uchwała przewiduje, że wyższa stawka obowiązuje od 1 marca 2026 roku. Jeśli radni przegłosują ją 25 czerwca, burmistrz dostanie jednorazowe wyrównanie za miniony okres - rzędu 7-10 tysięcy złotych w jednej wypłacie.
A teraz najważniejsze. Pod koniec marca ta sama podwyżka została przez radę zablokowana. Mimo to nowy projekt cofa pieniądze do 1 marca - czyli obejmuje także te tygodnie, w których podwyżki formalnie nie było, bo rada się na nią nie zgodziła.
Innymi słowy: opór radnych i emocje mieszkańców trwały, a w tle przygotowano rozwiązanie, w którym i tak wszystko zostanie wypłacone wstecz. Pytanie, które samo się nasuwa: skoro można przyznać pieniądze za miesiące, w których podwyżki nie uchwalono, to czy głosowania w ogóle coś tu znaczą?
A Ty co o tym sądzisz? zaGłosuj poniżej:
Czy wypłata podwyżki wstecz - za miesiące, w których rada ją odrzuciła - jest w porządku?
- TAK
- NIE
- Nie mam zdania
Trzy podejścia do jednej podwyżki
Prześledźmy, jak ta sprawa wracała:
Próba pierwsza (koniec 2025). Projekt procedowano w pośpiechu, ale ostatecznie został wycofany - na prośbę samego burmistrza.
Próba druga (sesja 26 marca 2026). To jest moment, który najlepiej pokazuje styl tej władzy. Mieszkańcy z uwagą śledzili transmisję, czekając na uchwałę, która ma zablokować budowę kontrowersyjnej biogazowni. I właśnie wtedy przewodniczący rady Bogdan Małycha niespodziewanie zgłosił, by w trybie pilnym dorzucić do porządku obrad podwyżkę dla burmistrza.
Większość lokalnych uchwał trafia pod obrady z co najmniej 7-dniowym wyprzedzeniem i jest publikowana w Biuletynie Informacji Publicznej, żeby każdy mieszkaniec mógł się z nimi spokojnie zapoznać. Tym razem radni dostali projekt zaledwie kilka godzin przed sesją. Nie mieli nawet jak przeanalizować kwoty ani uzasadnienia.
Próba się nie udała - koalicji zabrakło głosów, by w ogóle wprowadzić uchwałę pod obrady. Wyłamał się jeden radny z klubu rządzącego, Piotr Koloch.
I tu finał, który mówi wszystko o atmosferze wokół tej sprawy. Tuż po sesji, na zamkniętym spotkaniu klubu (w którym uczestniczyli burmistrz i jego zastępczyni), Piotr Koloch został zawieszony w klubie na 3 miesiące - za to, że nie podporządkował się dyscyplinie głosowania. Sam radny skomentował to krótko: „Nie będę maszynką do głosowania”.
Próba trzecia (sesja 25 czerwca 2026). To uchwała, o której mowa w tym tekście.
„Przesuwane od dłuższego czasu”
Najciekawsze jest to, że potwierdzenie, iż to sprawa od dawna ustawiona, padło z ust samej koalicji. Przewodniczący klubu radnych Andrzej Porębny tłumaczył, że kwestia podwyżki była „przesuwana już od dłuższego czasu” i że klub nie chciał jej dłużej odwlekać, bo w sąsiednich gminach podobne decyzje już zapadły.
To zdanie warto zapamiętać. Bo w praktyce oznacza ono, że dla rządzącej większości pytanie nie brzmi „czy”, tylko „kiedy” - a sprzeciw części radnych i mieszkańców jest traktowany jak przeszkoda do obejścia, a nie jak głos, który ma znaczenie.
Pieniądze dla włodarza kontra realne potrzeby gminy
A teraz pytanie o priorytety. W tym samym czasie, gdy z taką determinacją wraca temat pensji burmistrza:
- mieszkańcy zebrali ponad tysiąc podpisów przeciwko biogazowni i wciąż czekają na skuteczne działania ratusza,
- gminie nie udało się pozyskać tzw. funduszy szwajcarskich,
- nierozwiązane zostają sprawy, na które mieszkańcy narzekają od lat.
Czy w gminie, w której tylu ludzi otwarcie mówi o niezadowoleniu z pracy włodarza, akurat podwyżka dla niego powinna być sprawą „pilną”?
Druga strona - bo fakty to fakty
Rzetelność wymaga oddania głosu drugiej stronie.
Sam burmistrz Jan Wróblewski podkreśla, że nie był inicjatorem uchwały o zmianie wynagrodzenia i nie miał wpływu na tryb, w jakim była procedowana. W posiedzeniach klubu radnych - jak zaznacza - uczestniczy wyłącznie jako zaproszony gość i nie bierze udziału w głosowaniach.
Z kolei klub rządzący przekonuje, że podwyżka to docenienie kompetencji włodarza, a zawieszenie radnego Kolocha miało wynikać nie tylko z jednego głosowania, ale z szerszego konfliktu wewnątrz klubu.
Formalne uzasadnienie uchwały jest takie: rząd podniósł maksymalne stawki dla samorządowców, pensję burmistrza ustalono jeszcze w maju 2024 roku, a pracownicy urzędu dostali podwyżki w styczniu 2025 i 2026 roku - więc, zdaniem uchwałodawców, należy „zwaloryzować” także wynagrodzenie włodarza. W dokumencie pada nawet stwierdzenie, że podwyżka „ma wyłącznie wymiar waloryzacyjny i tylko w części rekompensuje skutki inflacji”.
Każdy może sam ocenić, czy skok pensji o około 13% i o ponad 29 tysięcy złotych rocznie to faktycznie „tylko częściowa rekompensata inflacji”.
A co Wy o tym sądzicie?
Zostawiamy Wam te fakty i kilka pytań:
- Czy podwyżka, która wraca pod obrady po raz trzeci - raz wycofana, raz odrzucona - powinna w ogóle być przepychana dalej?
- Co sądzicie o mechanizmie wypłaty wstecz, dzięki któremu zablokowanie podwyżki w marcu i tak nie ma znaczenia finansowego?
- Czy zgłaszanie tak poważnej sprawy „z wrzutki”, kilka godzin przed sesją, to przypadek - czy metoda?
- I najważniejsze: czy to są priorytety, na które czeka gmina Strzelce Opolskie?
Sesja odbędzie się 25 czerwca. Transmisja, jak zwykle, będzie dostępna w BIP. Warto patrzeć władzy na ręce - i zostawić swój głos w komentarzu poniżej.
W tekście wykorzystano: projekt uchwały Rady Miejskiej w Strzelcach Opolskich w sprawie wynagrodzenia burmistrza (sesja 25 czerwca 2026), relacje Nowej Trybuny Opolskiej (Radosław Dimitrow, 30.03.2026) oraz portalu strzelce360, a także publiczne wypowiedzi burmistrza Jana Wróblewskiego. Kwoty wyliczono na podstawie składników wskazanych w uchwale; ostateczna wysokość wyrównania zależy od daty przyjęcia uchwały i terminu wypłaty.
A Ty co o tym sądzisz? zaGłosuj poniżej:


Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy.